FELIETONY - z przymrużeniem oka

Językiem DZIECKA… pamiętasz jeszcze?

Pamiętacie jeszcze czasy, kiedy Wasze dzieci uczyły się mówić? A może właśnie teraz zaczynają wydobywać z siebie pierwsze słowa? Pozwólcie, że przytoczę tekst oparty na Waszych wspomnieniach. Z całego serca dziękuję Wam za zaangażowanie w tworzenie tego wpisu. Napisałałm poniżej tłumaczenie tekstu. Tak na wypadek gdybyście nie wszystko zrozumieli – choć nie sądze, abyście mieli  z tym problem. W końcu wszyscy mieliśmy kiedyś kontakt z dzieckiem, który uczy się mówić.

Wstałam dziś bardzo wcześnie rano. Pobiegłam do musi i krzyknęłam jej głośno do ucha – KOGUTKA! czas na śniadanie! Śniadanie było pyszne. Musia zrobiła jajka bijone, a do tego kołapkę z serem tółtym, kepuciem i majenozem. Później musia lelajała mi pompot siusiawkowy. Obiecała mi, że jutro na śniadanie będzie naleśnica, albo płaskie jajko, ale i tak najbardziej nie mogę się doczekać obiadu – będą nisiki, a dla taty koklet. Po śniadaniu postanowiłam się ubrać. Sama założyłam sniczkę i patetki. Koszulka jednak sprawiła mi problem. Zupełnie nie miałam jejęcia, jak ją ubrać. Musia usiadła około mnie i pomogła dokończyć ubieranie. Myślę, że poszło mi świetnie. Musia była ze mnie durna.  Obiecała, że poczyta mi za to siążki, a później w na brodę pójdziemy na babaś. Był piękny dzień. Chrum nie było wcale. Założyłyśmy kasymony i poszłyśmy na siutawki. Później poszłyśmy się przejść. Kiedy idłyśmy, widziałyśmy jeden cioponk, jeden siolot i duuużo asiochodów. Nagle zobaczyła coś pod moimi nogami. Krzyknęłam głośno – UBAGA CIUL!!! Ten ciul był obrzydliwy. Nie mam jejęcia jak się tam znazł.  Musia złapała mnie za rękę, spojrzała na ligaliga i powiedziała, że musimy wracać do domu. Przed domem musia wyciągnęła timki z kiszeni, a ja ciubowałam sama otworzyć dźwi. Z pomocą musi, udało mi się. Byłam z siebie bardzo durna. Musia włączyłam telesisior. Miał lecieć PiPatol, ale leciał jakiś głośny chój. Po krótkiej chwili udało się włączyć pipkę MINI MINI.

To był super dzień MUSIU.

KOCHAM CIĘ.


Wstałam dziś bardzo wcześnie rano. Pobiegłam do mamusi i krzyknęłam jej głośno do ucha – POBUDKA! czas na śniadanie! Śniadanie było pyszne. Mamusia zrobiła jajka bijone, a do tego kanapkę z serem żółtym, keczupem i majonezem. Później mamusia nalała mi kompot truskawkowy. Obiecała mi, że jutro na śniadanie będzie omlet, albo jajko sadzone, ale i tak najbardziej nie mogę się doczekać obiadu – będą naleśniki, a dla taty kotlet. Po śniadaniu postanowiłam się ubrać. Sama założyłam spódniczkę i skarpetki. Koszulka jednak sprawiła mi problem. Zupełnie nie miałam pojęcia, jak ją ubrać. Mamusia usiadła obok mnie i pomogła dokończyć ubieranie. Myślę, że poszło mi świetnie. Musia była ze mnie dumna.  Obiecała, że poczyta mi za to książki, a później w nagrodę pójdziemy na plac zabaw. Był piękny dzień. Chmur nie było wcale. Założyłyśmy mokasyny i poszłyśmy na huśtawki. Później poszłyśmy się przejść. Kiedy szłyśmy, widziałyśmy jeden pociąg, jeden samolot i duuużo samochodów. Nagle zobaczyłam coś pod moimi nogami. Krzyknęłam głośno – UWAGA SZCZUR!!! Ten szczur był obrzydliwy. Nie mam pojęcia jak się tam znazł.  Mamusia złapała mnie za rękę, spojrzała na zegarek i powiedziała, że musimy wracać do domu. Przed domem mamusia wyciągnęła klucze z kieszeni, a ja spróbowałam sama otworzyć drzwi. Z pomocą mamusi, udało mi się. Byłam z siebie bardzo dumna. Mamusia włączyła telewizor. Miał lecieć PsiPatrol, ale leciał jakiś głośny chór. Po krótkiej chwili udało się jednak włączyć rybkę MINI MINI.

To był super dzień MAMUSIU.

KOCHAM CIĘ.



W mojej prywatnej biblioteczce wspomnień znalazłam Hanię w wieku 1 rok 8 miesięcy. Nagrywacie zmagania Waszych pociech z nauką mówienie, chodzenia, czytania, czy śpiewania?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.